07.09.2010

Saryusz-Wolski: przeciąganie liny w procesie tworzenia unijnej dyplomacji

"Tworzenie unijnej służby dyplomatycznej bardzo się wlecze." - komentował dla portalu europarlament.pap.pl europoseł Jacek Saryusz-Wolski (PO, EPL). W ten sposób ocenił proces kreowania Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ) i działalność nowej minister spraw zagranicznych UE.

Traktat Lizboński wprowadził instytucję Wysokiego Przedstawiciela ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa, którym została Catherine Ashton. - "Powinniśmy ją jednak nazywać ministrem spraw zagranicznych" - uważa Saryusz-Wolski.

"To hybrydowa konstrukcja, bo Ashton jest jednocześnie dawnym Sekretarzem Generalnym Rady UE i komisarzem ds. stosunków zewnętrznych. Połączenie dawnych kompetencji Javiera Solany i Benity Ferrero-Waldner to wielki eksperyment" - uzasadniał poseł PO/EPL. Podkreślił, że trudności z powstaniem całej dyplomatycznej struktury wiążą się właśnie z jej hybrydalnym charakterem. ESDZ miała powstać już na początku roku, tuż po ratyfikacji Traktatu z Lizbony. Obecnie przewiduje się, że służba będzie gotowa w grudniu.

Jak zauważa Saryusz-Wolski "to wygląda trochę jak przeciągnie liny - ile wpływów będzie miała Rada, czyli państwa członkowskie, a ile Komisja i Parlament Europejski, czyli Wspólnota."

"Nowa unijna służba dyplomatyczna to będzie potężne ministerstwo spraw zagranicznych" - przewiduje poseł do PE. ESDZ ma łączyć dotychczasowe uwspólnotowione reagowanie kryzysowe, pomoc humanitarną, politykę sąsiedztwa i politykę rozwoju z polityką zagraniczną pozostającą w kompetencjach Rady, czyli z polityką dotyczącą bezpieczeństwa, struktur militarnych i misji ekspedycyjnych. Dwie części polityki zagranicznej, które dotąd były prowadzone osobno mają scalić się w jedną strukturę.

"ESDZ to będzie taka mini-kwatera główna jak NATO w Mons, skąd można zdalnymi środkami satelitarnymi sterować operacjami militarnymi na odległość kilkunastu tysięcy kilometrów." - porównuje Saryusz-Wolski.

Saryusz-Wolski przedstawił portalowi europarlament.pap.pl trzy projekty, które dotyczą nowej Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. W jednym z nich, PE ma rolę opiniodawczą, a w dwóch pozostałych, konkretyzujących wszystkie rozwiązania, Parlament współdecyduje na równych prawach z Radą.

"PE zapowiedział, że dokumenty w których może współdecydować uczyni zakładnikiem zgody na pewne rozwiązania całościowe - powiedział europoseł. - Niektórzy to brzydko nazywają szantażem, ale taka jest metoda działania Parlamentu."

Wyjaśniał, że Parlament chce jak najbardziej przybliżyć, wręcz "przykleić" nowe ministerstwo spraw zagranicznych do Komisji Europejskiej.

Saryusz-Wolski zwrócił uwagę, że różnice dotyczące ESDZ między Parlamentem a Radą, są na tyle duże, że utrudniają szybkie porozumienie w tej sprawie. Jednym z punktów spornych jest problem zarządzania służbą. Parlament Europejski zaproponował powołanie zastępców politycznych Catherine Ashton. - "Ashton ma teraz właściwie 4 kapelusze: byłego Sekretarza Generalnego Rady UE, komisarza ds. stosunków zewnętrznych, ministra spraw zagranicznych rotacyjnej prezydencji i szefowej potężnej struktury dyplomatycznej." - komentował europoseł. Rada chce natomiast stworzyć hierarchiczną strukturę, w której ministrowi spraw zagranicznych będzie podlegał sekretarz generalny.

Spór między Parlamentem a Radą toczy się także wokół reprezentacji poszczególnych państw członkowskich w nowo tworzonej służbie dyplomatycznej. - "My w Parlamencie mówimy reprezentacja geograficzna, a oni w Radzie - kompetencje." - mówił Saryusz-Wolski.

W rozmowie z portalem europarlament.pap.pl we wtorek zapewnił, że w procesie tworzenia unijnej służby dyplomatycznej będzie uwzględniana jednak równowaga geograficzna.

"To, żeby wszystkie kraje były w docelowym modelu proporcjonalnie reprezentowane to nie tylko kwestia interesów tych krajów, ale przede wszystkim samej służby - jeżeli ma być silna musi być reprezentatywna - uważa Jacek Saryusz-Wolski, który jest sprawozdawcą jednego z rozporządzeń dotyczących ESDZ z ramienia komisji spraw zagranicznych. - Sprawa jest ważna bo będzie wpływała na kształt polityki UE przez kilkadziesiąt kolejnych lat." - podkreślił.

Komentarze:

Nie ma żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz:

Jacek Saryusz-Wolski to najbardziej pracowity i widoczny europoseł – wynika z rankingu Instytutu Kościuszki

Jacek Saryusz-Wolski to najbardziej pracowity i widoczny europoseł – wynika z rankingu Instytutu Kościuszki

Wynika z niego, że posłowie PO, którzy weszli do największej frakcji w Parlamencie Europejskim wypadli najlepiej pod względem aktywności: zajmują trzy pierwsze miejsca, a w pierwszej dziesiątce jest ich pięciu. Jacek Saryusz-Wolski ma na swoim koncie najwięcej raportów. Jerzy Buzek przygotował najwięcej raportów uznanych za strategiczne dla Polski i był też najbardziej aktywnym posłem na forum parlamentu. Janusz Lewandowski...

Spotkanie Jacka Saryusza-Wolskiego z tomaszowską młodzieżą.
Jacek Saryusz-Wolski: Mamy komisarza od bardzo ważnych spraw
SARYUSZ-WOLSKI: W RAZIE CZEGO MAMY PRAWO WETA